Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Interesariusz III RP - Blog Ludwika Dorna Interesariusz III RP - Blog Ludwika Dorna Interesariusz III RP - Blog Ludwika Dorna

21.11.2018
środa

O tym, jak wiceminister ministra wyonacył

21 listopada 2018, środa,

W „Na Skalnym Podhalu” Przerwy-Tetmajera jest urocza opowiastka o tym, „jak baba diabła wyonacyła”. Informacje i przecieki z wysokich sfer rządowo-policyjnych pozwalają snuć opowieść o tym, jak wiceminister konstytucyjnego ministra wyonacył.

A było to tak. Jarosław Zieliński, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, zamieszkujący na stałe w Suwałkach i odpowiedzialny w resorcie za nadzór nad służbami mundurowymi, w tym policją, jest znany z tego, że w swojej suwalskiej niszy wymaga traktowania z ponadnormatywną atencją, zwłaszcza przez funkcjonariuszy. A to policjanci produkują dziurkaczami konfetti, by następnie obsypać nim pana wiceministra, a to dowożą emerytki, które tańczą przed panem wiceministrem taniec hula z Hawajów, a to na jego polecenie bojkotują rocznice organizowane przez władze miejskie, z którymi pan wiceminister się poprztykał. Policjanci napisali do posłanki PO, też zresztą z suwalskiego, list, że mają już tego po dziurki w nosie, że domu ministra na stałe pilnuje ekipa w radiowozie policyjnym, a na różnych oficjalnych imprezach mundurowi otrzymują polecenie przebrania się w garnitur, nałożenia przeciwsłonecznych okularów i wciśnięcia słuchawki w ucho, by pozorować funkcjonariusza rządowej ochrony (zwanej teraz Służbą Ochrony Państwa), bo to podnosi prestiż pana wiceministra. Rzeczywiście, przyklejony do pana wiceministra mężczyzna w garniturze, przeciwsłonecznych okularach i bodaj ze słuchawką w uchu został uwieczniony na zdjęciach „Kuriera Suwalskiego” dokumentujących obchody Dnia Strażaka w Suwałkach.

Minęło niewiele czasu i do opinii publicznej dotarła informacja, że Komenda Główna Policji przeprowadza kontrolę w Komendzie Powiatowej w Suwałkach w sprawie informacji o obsługiwaniu pana wiceministra przez funkcjonariuszy.

Minęło czasu raczej mało niż wiele i do dziennikarzy dotarł przeciek, że kontrola wprawdzie trwa i jeszcze potrwa, ale są „wstępne wyniki” i wszystko jest w największym porządku. Wedle tego przecieku na razie kontrolerzy mieli ustalić, że to, iż w okolicach miejsca zamieszkania wiceministra rzeczywiście pojawia się więcej funkcjonariuszy, ma mieć związek z rutynowymi działaniami. Polegają one na planowym zabezpieczeniu drogi prowadzącej do przejścia granicznego z Litwą. Kontrolerzy z KGP sprawdzali także informację o wykorzystywaniu funkcjonariuszy po cywilnemu do ochrony wiceministra spraw wewnętrznych i administracji. Na razie ustalili oni, że byli wykorzystywani do rutynowego zabezpieczania oficjalnych imprez w rejonie Suwałk.

Na czym polega wyonacenie ministra Joachima Brudzińskiego przez jego zastępcę wiceministra Jarosława Zielińskiego? Nie jest to coś, co rzuca się w oczy szerokiej opinii publicznej, ale piszący te słowa był w swoim czasie ministrem administracji i spraw wewnętrznych i wie co nieco, jak działają ten resort i służby mundurowe.

Po pierwsze, zwraca uwagę kwestia organizacyjna. Kontrolę w policji suwalskiej przeprowadza Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, a znaczna część kadry dowódczej policji w Suwałkach i Komendzie Głównej zwłaszcza jest z ręki i pod ręką wiceministra Zielińskiego. Ludzie świadomi sprawy śmieją się w kułak, bo… świadczył się Cygan swoim dzieckiem. Gdyby tę kontrolę zlecił naprawdę konstytucyjny minister Joachim Brudziński, to użyłby do tego niezależnego wobec wiceministra Zielińskiego Departamentu Nadzoru i Kontroli MSWiA.

Po drugie, o tym, czy radiowóz policyjny stawał tam, gdzie stawał, w związku z zamieszkiwaniem wiceministra Zielińskiego czy w związku z zabezpieczeniem drogi prowadzącej do przejścia granicznego, może wypowiedzieć się tylko specjalista z drogówki – niekoniecznie suwalskiej. Po prostu albo ta lokalizacja była optymalna, albo nie.

Żadnych wątpliwości nie można mieć natomiast w sprawie trzeciej – przebierania policjantów za rządowych ochroniarzy. Oczywiście, że wywiadowcy policyjni po cywilnemu zabezpieczają i imprezy masowe, i oficjalne uroczystości, jeśli odbywają się one na terenie otwartym i publicznie dostępnym, a tak było w przypadku Dnia Strażaka. Ale wtedy stoją w dostosowanych do pogody, miejsca i czasu cywilnych ciuchach, wtapiając się w obserwującą uroczystość lokalną publikę, a nie paradują w garniturach za plecami wiceministra, który odbiera honory od prężących się służbiście strażaków.

Podane wyżej informacje czytają sobie policjanci i funkcjonariusze innych służb z grupy MSWiA i dochodzą do wniosku, że wiceminister Zieliński traktuje z właściwym sobie tupetem ministra Brudzińskiego – jak niemrawego na umyśle niedołęgę, któremu wszystko można wcisnąć i który wszystko kupi. Świat mundurowy jest twardy. Funkcjonariusze nie muszą swojego głównego ministra lubić (to nawet nie najlepiej, gdy go lubią), ale powinni go darzyć minimum respektu i uznawać za człowieka poważnego. A nie da się czuć respektu wobec niemrawego na umyśle niedołęgi wyonaconego przez tupeciarza. Jeżeli kontrola w Suwałkach zakończy się rezultatami zbliżonymi do „wstępnych ustaleń”, to minister Brudziński w oczach świata mundurowych raz na dobre utraci zdolność kierowniczą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop